Jestem tu bo tak chciałem…
Jestem tu bo tak chciałem,
choć…
na początku Ideałem tętniłem Miłości.
Lecz doznanie!
Ta myśl skłoniła do zmiany
i…
Z Jedności w mgnieniu oderwany plan zmienić decyzja podjęta
To się dokonało!
Wybrane jest miejsce plan i sytuacja a gdzie owa gracja,
gdzie…
Absolut stracony niczym odrzucony w przestrzeń wyleciałem
czy tego chciałem?
Pewny Wiedzy Własnej uznałem że ciasnej,
czy…
Na pewno dobry plan wskazałem?
Ale chciałem!
Chciałem doznawać, odczuwać i dzielić,
chciałem wstrzelić się…
w ten plan,
co fizycznością zgoła tętni oszukuje mami wszak i woła
Hej Ty!
co lotem zamierzonym pędzisz zechciej skręcić,
i…
wyląduj w świecie zapomnienia jedynego mgnienia.
Bo życie tu mgnieniem Ziemskim zapomnieniem,
lecz….
Osiądź w zachłyśnięciu!
W spokoju napięciu wylicz własne kroki,
a mroki…
Twego wnętrza staną za mgłą wielką za zasłoną wszelką.
Będziesz widział odczuwał czuł wszelakie piękno,
lecz…
maleńką męką ślepoty człowieka
On zwleka!
Nadzieją zmamiony oczekując gromy z nieba tak trzeba!
Dla chleba!
Czy ja tego chciałem?
Między Ideałem a miernością porównania szukać -
gdzie pukać?
Tu świat z ułudy…
Za zakrętem brudy własne pierze by w prawdziwej wierze mordować Ideał.
Jam strzelał!
Uwięziony na Ziemi wyrwany Miłości,
jam Ducha zamienił na kości, i po co?
i…
na co mi to było szukać doznań wszelkich.
Które w bagnie człowieczym niczym błysk iskierki pulsują Istotą.
Przecież w koło błoto!
Po sto kroć i po co?
Zapomnienie miażdży wszelakie wiedzy źródła,
co tu mam? Moralności pudła,
co…
niczym piękna złotogłowiu szata bije w oczy blaskiem
a wewnątrz…
szmata.
Szata która zdobi w profesorskim szlifie stoi wysoko…
Na przepastnym klifie
i…
szarpana wichurą ludzkości głupoty szuka mądrości zrozumienia cnoty,
co w tęsknotę odziana pędzi poprzez błonia konia!
Daj mi konia!
Który w rączym pędzie na swym grzbiecie wzleci,
i…
przywróci Mi postać jak miliardów dzieci Miłości.
Które też wyrwane tonące w tym błocie widzą i czują!
I choć się starzeją ciałem –
Duchem wciąż smakują cień Wiedzy Własnej,
co w skorupie ciasnej ciał swych ludzkich
pętach…
to rzecz niepojęta!
Owym Dzieckiem Miłości wracając do Źródła
odrzucając kilimy i srebrzyste pudła fizycznego świata,
co….
niczym złotogłowie lecz jak zwykła szmata
Opadnie!
Ja zostanę w górze!
Skrzydłami własnymi strącając te kurze
Ja ulecę…
Jaźni błyskawicą!
I me zmysły powrócą Wiedzą się zachwycą,
tą….
co utraciły lądując na Ziemi.
I zmysłami swymi uchwycę com stracił z Miłości odcięty,
i…
ku Jedności wzlecę – zrzucę wraz w odmęty fizyczność planu tego.
I żadna to strata!
Wezmę z tego świata jedynie com przeżył,
owe doznań cienie już tego nie zmienię!
Lecz uchwycę Siebie w skrzydłach własnych lotem
I ulecę…
Siłą ich łopotem otulając co drogie,
com wyczuciem zdobył i wezmę ze sobą w piór biel przyozdobił Istotę,
co…
By własne skrzydła unieść potrafiła i wzleciała
ze mną.
Bym Ja żył, i Ona odżyła,
i…
do Jedności wróciła.
( Autor: Zygmunt Jaworski )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz