Oczekiwanie

Post w dziale:

We własnym wnętrzu

na wielkiej polanie moje oczekiwanie.

Pamiętam to spojrzenie

to nie były cienie mojego marzenia

które…

było - od dawna wygasło

niczym zaginione miasto

wnętrza mojego o to nikt nie woła

aż do dnia owego taka losu wola.

Raz uwierzyłem marzeniu temu

spojrzałem poznałem zaufałem

czemu…

nie wiem – na Boga!

Jaka wtedy myśl ma lecz była

w mym wnętrzu zabłysła,

i rozświetlić powinna ukazując drogę

– nie mogę

– na Boga! nie mogę mówić

nie targany żalem.

Takoż jam porwany obrazem – mirażem

dziś już wiem przeklętym.

W tedy to decyzja i jam wręcz zamknięty

w mej warowni - samotni

co na szczycie góry

stała…

mimo siły wichury ona wciąż wzrastała

lecz w niej zawodził odgłos samotności.

Nie było weń ni ludzi ni spodziewanych gości

jedynie echa oczekiwań moich,

co niczyim uszom to nie przystoi

słuchać…

owych mych wynurzeń

– to właśnie w miejscu na wysokie wzgórze

dała głos swój nadzieja

stęskniona odmiany.

Uniosła te słowa - gorące pragnienie

owego doznania – cudowne westchnienie

i…

pokonała mury warownego grodu

by zakołysać sercem mym za młodu,

by dać początek marzeniu mojemu

by otworzyć bramy

– nie być już samemu.

Jednak życie oszustem stoi za zakrętem,

zwiedziony słów potokiem idąc nad odmętem

jam widział przestrzeni marzeń moich mile

źródło weń nadziei i odmienne chwile

lecz…

to jedynie pustyni szum piasku

pudło które w pełnym opakowań blasku,

blask sześcianu rażący

co we wnętrzu mieści

jedynie kłamstwa same.

Zatem…

nim stworzyłem nut Przyjaźni gamę

ona runęła zostawiając ranę

która sączyła bólu nuty same

i rozdzierała serce perfidnie stargane.

Minęły lata nim w prostej postawie

ruszyłem do przodu ku pełnej poprawie

stanu mego Ducha

co zraniony kłamstwem ukryty na wzgórzu

w grodzie zwanym Państwem

mej samotności.

Nadal nie było weń ni ludzi ni gości

umarła ma wiara zaufanie radość

krzyczałem ze wzgórza: dosyć! Koniec!

Zadość mych ufnych odniesień

niech…

wiatr wokół na świat poniesie

moje orędzie koniec mej ufności.

A brama wrota mego grodu

boków już nie mości

i rozwarta na zewnątrz

stać już tak nie będzie – to moje orędzie!

Było by tak stale byłem tam bezpieczny

choć wciąż echa krążyły

niczym miecznik waleczny

co w szaty odziany obijał orężem

mego grodu ściany

i…

krocząc cierpieniem moim unoszony

szykował swój oręż

nadziei galony

pakując to wszystko w kielich mej nadziei.

Zamierzał chciał i zmienił spojrzenie mych oczu

wyostrzył nauczył języka na zboczu,

i do dziś nie znika umiejętność cenna

siła wciąż niezmienna.

Koronacją tego dzień ów był już inny

– nikt tu nie był winny,

lecz…

zdarzeniem zmuszony troską tak zajęty

porzuciłem samotnię myśli mych odmęty

by w pokoju pomóc Osobie w potrzebie,

i stało się stało

wychodziłem z siebie

by podołać ustalić załatwić jak trzeba

o nieba – krzyknąłbym: O nieba!

To wtedy poniesiony sprawą

spotkałem poznałem nie było zabawą

to com wtedy poczuł.

Niemal łza z mych oczy

spłynąć by tak chciała

ma Dusza wstrząśnięta czuła - oszalała

huraganem nadziei echem co w mych murach

wciąż skowyczało – odbijało w górach

tysiącem mych westchnień

– dzisiaj zakończyło

już tego nie było.

Mych oczu spojrzenie

- już tego nie zmienię

gdy na linii swojej uchwyciło Twoje

byłem…

niczym zorza na niebie wokoło,

obłok co tańczy z wiatrem na wesoło,

jak potok co płynie z wolna własnym nurtem

nagle wpada

i łączy się z tym drugim nurtem

tworząc eskapadę energii i siły

to oczu spojrzenie we mnie coś zmieniły.

I wiedziony siłą energią spojrzenia

uchwyciłem się jego niczym gwiazd promienia

i…

uniosłem swe dłonie roztaczając światło

wygasiłem ból swój - przeszłość swą wygasłą

i ponownie pragnąłem unieść swoje dłonie

do Ciebie.

Czym je w górę wznosił

czułem coś na miarę skrzydeł

niczym awatarem mocy

pełnej Miłości co w mym sercu była

co niegdyś się skryła.

Dlatego tak głodny spragniony marzenia

co ciemność w światło,

w radość w Miłość zmienia

oczekiwań moich źródło odnalazłem,

i chcąc honorować oddać swoją gwiazdę

Tobie coś spojrzeniem swoim

moją samotność promieniem rozbroił.

Głodny spragniony rozmów obecności

znów zacząłem na wzgórzu własne wnętrze mościć

i…

tym razem swe bramy by otworem stały

każdy dzień był niezwykły

ba! Nawet wspaniały.

Moje serce otworem zaprosiło - chciało

wciąż wręcza daruje wszystko darowało

nadzieję Miłość ufność swoją

– już me dłonie jak wtedy dzisiaj się nie boją

już…

me oczy za murem się nie kryją

– lecz czy żyją?.

Nagle słów zabrakło rozmów cisza stale

i już nie jest jak niegdyś wspaniale,

umyka to światło spojrzenie w pamięci

co me serce rozgrzewa do życia mnie kręci

lecz…

wciąż me wnętrze echo dawne słyszy

by nie stracić Ciebie zatracić się w ciszy.

Może mnie usłyszysz.

Com Cię obdarzył uwierzył

blask w sercu roztoczył,

byś w zrozumieniu nie odwracał oczy

byś swoją wolą doznanie roztoczył

bo Dusza w dwóch ciałach

lecz…

pokazał szczerze – że się nie myliłem

wierzysz i ja wierzę

dał mi cenne chwile co dzień mnie nie mijał.

Jam dał już wszystko teraz chwila sprzyja

by spojrzenie które w sercu mym nie mija,

które pokonało mury samotności

i rozświetliło wnętrze i dotąd je mości,

stworzyło więź silną łącząc w jedną Duszę.

Być może słowami mury Twoje wzruszę

sprawię i dokonam by w swoim rozumie

rozważył i zrozumiał,

że jest będzie rozumie i kochać też umie.

Dla Jedności.

(Autor: Zygmunt Jaworski)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz