Aspekt 6
Nie widzę własnej postaci. Czuję się jakbym był obserwatorem. Pracuję w jakimś gmachu, jak i mam do dyspozycji jakiś dość duży pojazd. W tym to pojeździe właśnie pracuję nad własnym wynalazkiem. Mam do dyspozycji mnóstwo teczek z informacjami innych ludzi. Mam za zadanie ułatwić dostęp do każdej teczki.
Pracuję nad mechanizmem błyskawicznego dostępu. Pierwotnie mam zarys drucianych wsporników, na których leżą teczki tworząc swoisty, papierowy słup. Mnie to nie wystarcza. Widzę inteligentnie wysuwające się szuflady. Jednak one nie wyglądają z zewnątrz jak szuflady. Całość tworzy ścianę w tym pojeździe, bez śladu szuflad. Jednak wchodząc i wiedząc, jaką osobę chcę w danej chwili znaleźć, już mam wysuniętą odpowiednią szufladę. Projekt wydaje się być ukończony, jednak po chwili znowu widzę druciany słup.
Jadę pojazdem do domu z kobietą, która jest ze mną. Jadąc zastanawiam się nad projektem. Pojazd staje, kobieta wysiada, ja za nią. W momencie kiedy pojazd rusza, odczuwam brak tych teczek. Mam odczucie, iż powinienem je mieć przy sobie, ale nie czuję ich straty. Brak lęku. Jednak jest niepewność miejsca. Przede mną widzę wielki gmach. Nie wielki w pojęciu wysokości, ale w długości i szerokości. Całość zbudowana z cegieł. Budynek posiada wielkie okna. Kobieta idzie przede mną jakieś kilkanaście metrów. Ja idę za nią. Oboje idziemy z miejsca gdzie stał pojazd w lewo, wzdłuż budynku. Skręcam w prawo okrążając budynek. Teraz mam jego prostopadłą stronę do długiej ściany. Przypomina kształtem literę „H”. Tu między dwiema stronami wysuniętymi do przodu, widzę wielką taflę ze szkła. Nie poznaję tego budynku, choć kobieta pośpiesza Mnie do wejścia. Odczuwam jednocześnie obcość tego miejsca, jak i to, iż jest to Mój dom. Nie ma lęku i niepokoju. Wchodzę.
Budzę się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz