Aspekt 13

Post w dziale:

Zastosowałem ponownie sposób 4+1. Czuję się dobrze. Jestem bardzo śpiący. Oddech wciąż nocny, bez zmiany rytmu. Jednak czuję się w jakiś sposób podekscytowany. Myślę że to za sprawą snu, jaki przeżyłem.

Sen.Widzę leśną polanę. Jestem w jakimś pomieszczeniu. Nie wiem co tam robimy.

Robimy bo nie jestem Sam. Jest ze Mną dwóch mężczyzn. Oni Mnie słuchają. Ja jestem kimś wyższym dla Nich. Chronię ich. Widzę salę w której jesteśmy. Nie ma rogów, okien, jest zaokrąglona. Kolor szary, popiel.

Godzina w pokoju gościnnym 1,55 h w nocy.

Szkoda że nie wiem, co tam Ja robię. Tu urywa się akcja. Wychodzę z pomieszczenia z dwoma mężczyznami. Wychodzimy bo zakończyliśmy pracę, bądź jesteśmy zmuszeni do wyjścia. Teraz stoimy przed wielkim drzewem. Ta sama polana. Wiem już że ktoś idzie, zbliża się w naszym kierunku. Ja nie chcę, by nas widziano. Przechodzimy na lewo od drzewa, patrząc na nie stojąc przodem. Jest jakaś lekka skarpa, za nią jakby las – ale nie jestem pewien. Stoimy w rzędzie. Oni obok siebie, przodem do Mnie. Ja stoję tyłem do drzewa, przodem do nich. Rozmawiamy nie ruszając ustami. Tego jestem pewien. Nie ruszaliśmy ustami. Daję im szybko przeźroczyste płytki. Każda ma inny kształt. Jaki ma kształt Moja nie wiem, ale widzę kształt jednaj, którą daję najbliżej stojącemu mężczyźnie. Chcę ich ratować. Czuję to. Nie możemy być widziani. Czuję odpowiedzialność za nich, ich bezpieczeństwo. Jakby to zależało ode Mnie, i jakbym to Ja był za to odpowiedzialny. Usiłuję ich ratować.

Godzina w pokoju gościnnym 2 min. po 2 h w nocy.

Nakazuję im trzymać – każdy swoją płytkę płaskimi dłońmi. Dłonie mają być złożone (jak do pacierza), ale nie w pozycji uniesionej, jak do pacierza. (takie porównanie Mi przyszło do głowy z tym pacierzem). Dłonie ustawione w poziomie nie w pionie. Pierwsza dłoń swą wewnętrzną stroną do góry – płytka – druga dłoń leży płasko na płytce – mając pierwszą dłoń pod spodem. Widzę że oni znikają. Obraz dwóch mężczyzn będących ze Mną znika. Jednak zbyt wolno. Są jakby nie widoczni nie do końca. Zagrożenie narasta. Zaczynam odczuwać obawę przed tymi obcymi. Upominam dwóch mężczyzn będących ze Mną, żeby wykonali to porządnie, by się skoncentrowali. Znikają. Ja również.

Budzę się. Jest godzina 1.38 h w nocy.

Nie śpię już. Sprawdzam komórkę. Decyduję się wstać. Toaleta. Wyjście do pokoju gościnnego.

Samopoczucie? Czuję się dobrze, choć jestem podekscytowany, jakby lekko podenerwowany, ale lekko. Nie uczuję obawy, lęku. Jednak czuję w okolicach żołądka jakby ciężar. Ale to nic fizjologicznego. To tylko odczucie. Jestem wciąż śpiący, oczy lekko przymknięte. Oddycham spokojnie, płytko, niemal jak we śnie.

Godzina w pokoju gościnnym 2.13 h w nocy. Mam zegar przed sobą na blacie biurka, gdzie stoi komputer. Jest cicho.

Postanawiam że będę siedział w pokoju do 3 h w nocy.

Druga część kolejnej próby z 12-05-2012 / jest godzina 3.00 h w nocy.

Po zakończonym procesie wybudzenia, powróciłem do sypialni. Odczuwałem wielką senność i wyciszenie własnego ciała. Umysł miałem jednak bardzo świadomy. To było Moim celem, by nie dopuścić do uśpienia świadomości. Kładę komórkę obok łóżka na stoliku nocnym. Układam się wygodnie na wznak, nakrywając się kołdrą w możliwie jak najwygodniejszy sposób dla Mnie. Prawą rękę mam wystawioną na wierzch, tak, by móc swobodnie wystukiwać sobie leciutko ustalony rytm. To sposób na niedopuszczenie do uśnięcia świadomości. Zatem wypowiadam afirmację z intencją. Za każdym razem jest ona inna, gdyż nie przykładam wagi do formuł sztywno ustalonych. Jednak wypowiadam ją z wielką nadzieją i pragnieniem osiągnięcia OB. To pragnienie jest tak ogromne, że już w tej chwili nie potrafię tego określić słowami. Wiem doskonale czego potrzebuje, czego poszukuje, co jest Mi niezbędne do tego, by odnaleźć zagubione w zapomnieniu własne życie. Zamykam oczy. Zaczynam uspokajać całe ciało, nieco pobudzone wstawaniem. Nie mam potrzeby fizjologicznej (zaliczyłem toaletę przed ponownym położeniem się), zrobiłem dobre dwa łyki herbaty zimnej. Zawsze ją mam przygotowaną przy łóżku. Oddycham miarowo, spokojnie. Staram się wyciszyć wewnętrznie, zrelaksować. Postukując palcem seriami, zmieniając prędkość, zaczynam wyczuwać, iż oddech powraca do rytmu sennego. Muszę przyznać, że po dłuższej chwili – nie sprawdzałem czasu by nie przerywać procesu wyciszenia się – zaczynam wyczuwać mrowienie w dwu palcach dłoni prawej. Mrowienie co i rusz pojawiało się w kciuku i palcu postukującym po prześcieradle boku łóżka. Po następnej chwili, oddech staje się płytszy, krótszy. Jednak przy każdym wdechu, czuję się, jakbym rósł w górę. To odczucie pojawiało się falowo. Odczucie rośnięcia, spokój, odczucie rośnięcia, spokój. Po chwili odczuwam jakbym to Ja sam dążył do zgłębienia wdechu dążąc do efektu rośnięcia. Wciąż postukuję palcem. Wyczuwam że w trakcie odczuwania mrowienia i rośnięcia w górę – mrowienie przenosi się na całe ciało z wielką siłą. Czuję że chcę tego mrowienia, dążę do jego zgłębienia. To jakby podświadome dążenie do tego stanu. Wciąż w myśli proszę o pomoc istot nie fizycznych, proszę by Mi pomogły się wydostać z ciała, by Mnie wyciągnęły, by zechciały Mi pomagać w tym procesie. Proces mrowienia na całym ciele, występowało falowo z coraz to zwiększoną siłą. Wyczułem że podczas tego procesu, wystukiwanie palcem zmieniło się. Nie było to już wystukiwanie miarowe i przemyślane. W tych właśnie chwilach przypominało to raczej drganie palca, przypominające stukanie. Ruchy palca nie przypominały już ruchu dół, góra – ale przypominało to drganie palca po łuku ( litera C ). Przy tym pracował i palec wskazujący, jak i kciuk – niemal cała dłoń.

Muszę powiedzieć że poczułem rosnącą radość z powodu, że coś się dzieje. Tak bardzo chciałem posiąść ten cud wyjścia z ciała. I koniec. Nagle odczułem świadomość pory poranku. Zaczęło być jasno. Odczułem to gdzieś wewnątrz siebie. To przerwało proces. Zerknąłem na zegarek. Była niemal 7 rano.

Czy to jest to mrowienie, wibracje, o których wielu szczęśliwców OB. opisuje? – nie wiem. Jestem mimo to dobrej myśli. Mam nadzieję że przyjaciele Moi tam po drugiej stronie, dostrzegą Moje pragnienie powrotu do miejsca, skąd Ja pochodzę. Dostrzegą Moją chęć poznania Ich, chęć uczenia się, co jest w prostej mierze ponownym przypomnieniem sobie tego, co zapomniałem, co straciłem poprzez umieszczenie Mnie w ciele fizycznym. Tylko czemu to tak długo trwa. Czemu odczuwam niemal głód powrotu do stron, skąd pochodzę, do przyjaciół których tam pozostawiłem. Czy miałem na to wpływ, by być tu w tym ciele, a nie tam z Nimi? – nie wiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz