Aspekt 16

Post w dziale:

Rzecz dzieje się w jakimś budynku. Trudno Mi opisać jego wygląd. Jestem we wnętrzu jakiegoś pomieszczenia. Wiem że wykonuje się tu jakieś badania. Jestem tu ( tak czuję ), z powodu badań, wyników – ale nie Moich. Problem polega na złej pracy żołądka, jelit?. Jednak mam wrażenie, że to chodzi o zwierzaka – jednak pewności nie mam. Mam przed sobą kartkę z wynikami badań.

Trzymam ją w dłoni i czytam, a jednocześnie czekam na lekarza. Kobieta w białym kitlu zajęta jest jakimiś czynnościami przy jakimś urządzeniu. Wyczuwam u niej pośpiech. To co ma zrobić, musi zrobić bardzo szybko, jakby nie było wiele czasu. Podchodzi do Mnie. Rozmawiamy, jednak nie potrafię przytoczyć szczegółów. Oboje idziemy do innego pomieszczenia. To przestronne pomieszczenie o szklanych ścianach. Wokół jest mnóstwo światła. Na środku pomieszczenia znajduje się jakieś urządzenie. Coś w rodzaju batyskafu, kapsuły. Górna część jest szklana i otwarta. Oboje stoimy od strony wejścia do kapsuły. Kobieta w kitlu informuje Mnie, że mam się śpieszyć. Mam wejść do kapsuły i położyć się w niej. Czyniąc to, dociera do Mnie, że całe to badanie dotyczy Mnie. Ponagla Mnie. Wchodzę i kładę się tak, jak zostałem poinstruowany. Wyczuwam wielkie napięcie u kobiety. Tak jakby się czegoś obawiała, i z tego powodu bardzo się śpieszy. Ona się czegoś boi. Mam bardzo wyraźne wrażenie, iż ona bardzo szybko tłumaczy Mi co mam robić, co będę widział przez wieko kapsuły. Mam się nie bać. Twierdzi że to co będę widział, to tak ma być, i ja nic na to nie poradzę. Rozumiem że uprzedza Mnie o skutkach tego co ona zrobi. Zamyka wieko. Widzę ją jak wciska jakieś przyciski na pulpicie urządzenia. To wygląda jak konsola z jednej strony i z drugiej. Na jednej zakończyła wprowadzanie danych. Teraz podeszła do drugiej z drugiej strony kapsuły. Widzę ją. Ona w pośpiechu coś mówi, ale teraz Ja zaczynam odczuwać coś na kształt rosnącego zadziwienia, połączonego z niepokojem. Ona twierdzi ( tak Mi się wydaje ), że tak ma być, nie mogę się bać. Widzę jak kobieta zmienia się, jak i wszystko wokół niej. Jej twarz przybiera bardziej ostrzejsze rysy. Wygląda to, jakby na Moich oczach się starzała – jednak nie jestem tego pewien, czy to chodzi o starzenie się. Czy to chodzi o upływ czasu do przodu? Czy to chodzi w ogóle o upływ czasu? Jej oczy stają się bardziej czarne, kości policzkowe bardziej wydatne, zarysowane. Twarz staje się jakby szczuplejsza, ale jej wyraz nie jest już taki przyjazny, niż dotąd. Brwi z lekko zarysowanych, cienkich – stają się czarne i bardzo grube – jakby nie kobiece. Jednak ona ( widzę to ), wciąż do Mnie mówi, jednak Ja już nie odbieram tego co mówi. Wokół jest mnóstwo rośli, które bardzo szybko się zmieniają. Nie wiem, czy się rozrastają, czy też ich przybywa z innego powodu. Niemniej pomieszczenie zapełnia się nimi tak, iż kapsuła w której Ja jestem, jest coraz bardziej jakby oblężona roślinami. Widzę je wszędzie. Obok wokół, na szklanych oknach, suficie – wszędzie. Ostatnim spostrzeżeniem Moim była para na szybie, jednak nie od wewnątrz a od zewnątrz. Pojawiły się krople wody na szybie. Kobiety już nie było. Rośliny niemal otoczyły kapsułę ze Mną dotykając liśćmi niemal boki urządzenia. Widziałem tylko liście różnego kształtu, i krople wody na zaparowanym szkle. Mój niepokój zmienił się w ciekawość, tylko ciekawość.

Budzę się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz