Aspekt 17

Post w dziale:

Przeniesienie w czasie.

Jestem w sali. Ogromna sala do złudzenia przypominająca salę kinową, teatralną. Wniosek że jest to sala kinowa, czy teatralna bierze się z tego, iż widzą rzędy kinowych krzeseł. Takich składanych, fotelowych. Ich rzędy mają kreślą kształt lekkich łuków. Nie widzę samego siebie, ale wyraźnie odczuwam, że tam jestem.

Mam nieodparte wrażenie, jakbym obserwował wszystko oczami innej osoby, bądź Mnie samego, ale w innym czasie.

Widzę przed sobą salę z rzędami krzeseł. Jest w całości pusta. Krzesła są ciemnej barwy, niemal że czarne. Jest wyczuwalny nastrój kinowy, czyli światła czynią swoistą poświatę spokoju i harmonii. Przede Mną widzę dwie osoby. Są to kobiety. Znane Mi bardzo dobrze, lecz nie związane ze Mną bezpośrednio. Jednak ich osoby, jak i ich rodziny są Mi znane bardzo dobrze. One siedzą jedna obok drugiej na swoich miejscach. Ja stoję przy nich – nie siedzą. Odczuwam jakąś konsternację, dezorientację. Przyglądam się obu kobietom. Starsza z nich, siedząca dalej ode Mnie – siedzi bokiem do Mnie. Jest to kobieta bardzo posunięta wiekiem. Jest zgarbiona i przykulona tak, jakby nie chciała pozwolić na to, bym ją rozpoznał. Ubrana jest w siwy kostium, czarny kapelusik z bardzo małym, zawiniętym rondem na skos. Jest bardzo zniszczona, włosy białe, krótkie, proste, niemal wyskubane. Druga kobieta jest o wiele młodsza od niej, jednak jest w wieku bardzo dojrzałej kobiety. To córka tej starszej. Ubrana w ciemny kostium. Jest smukłej postawy, wyprostowana. Włosy ma ciemne, średniej długości, falowane bardziej. Pytam ją, kim ona jest? Podaje Mi swoje imię. Imię zgadza się ze znanym imieniem tej kobiety. Moje zaskoczenie i zadziwienie rośnie. Patrzę teraz na starszą kobietę. Ona się nie rusza, nie patrzy na Mnie. Wyciągam dłoń ku niej, pod jej brodę. Unoszę jej twarz do góry. I szok całkowity. Stara kobieta, to bardzo znana Mi osoba. Obie żyjące dzisiaj, jednak o jakieś dwadzieścia, trzydzieści lat wcześniej. Zaskoczony tą sytuacją, tym co widzę – pytam o bliskie Mi osoby. Z czterech wymienionych przeze Mnie – trzy już nie żyją. Ostatnia nie wiadomo gdzie się znajduje. Padło określenie co do niej, iż jest gdzieś w świecie.

W chwili gdy otrzymuję te wszystkie informacje, uderza we Mnie fala ogromnego zadziwienia, zaskoczenia, poirytowania – wręcz żalu. Nagle pojawiło się w Mojej głowie pytanie: Co się stało? Jak to możliwe, że Ja o niczym nie wiem? Gdzie byłem przez tak długi okres czasu, gdy następowały te wydarzenia? Normalnie musiałbym o tym wiedzieć. Miałem tyle pytań. Czułem się okropnie. Czułem się tak, jakbym sam do siebie miał pretensje o to, gdzie byłem. Co robiłem w tym czasie, jak to się działo? Niestety obudziłem się nie mając możliwości zadania tych pytań.

Budzę się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz