Aspekt 21

Post w dziale:

Taktyka i ucieczka.

Miejsce gdzie się znajduję, to piaszczyste tereny, gdzie nie gdzie usiane trawą i roślinnością. Jednak bardzo wyraźnie widzę piaszczysty pas przypominający drogą. Niestety siebie nie widzę. Natomiast widzę doskonale węża, który ruchem zygzakowym porusza się po piasku.

Widzę i wiem że on mnie również widzi. Wolno kieruje się w Moim kierunku. Widzę jakby zbliżenie jego głowy i całego ciała. Jest czarny zupełnie, błyszczący. Jednak jego głowa mimo czerni, posiada zimne czarne oczy. Wywiera to na Mnie ogromne wrażenie.

Wąż kieruje się w Moją stronę. I tu mam dylemat. Bo jakiś kawałek drogi od niego, rozlewam kolistymi ruchami krew. Wylewam krew na piasku. Dylemat polega na tym, iż ja nie wiem, czy wylewam tę krew przed nim, by go zatrzymać, czy też dla tego, by przyśpieszył. Jedno jest pewne, Mój niepokój rósł. Coraz bardziej czułem się zagrożony, czułem lęk, zaniepokojenie rosnące stale, i zmieniające się w przestrach. Wąż przyśpieszył mimo owej krwi. On przyśpiesza w Moim kierunku a Ja biegnę. Nie widzę siebie, ale wiem i czuję że biegnę. I nagle odbijam się wznosząc się w górę.

Widzę bardzo wyraźnie szpalery drzew bardzo wysokich. Czynią w górze łuk zataczając go w prawą stronę. Unoszę się już nad drzewami, jednak lądując na brzegu dachu. Wiem że to dach z blachy. Jego płaty wyodrębniają pola płatów owej blachy. Znajduję się na brzegu dachu, a wąż na dole. Nagle odczuwam iż się zsuwam z dachu. Co i rusz chcę nań wejść dalej, to i tak się zsuwam. Wiem że na dole jest zagrożenie, i dla tego walczę, o utrzymanie się na dachu. Nogi i tułów ma dziwnie w górnej części dachu, a głowę i dłonie ku dolnej części. Trudno Mi jest przesuwać się po tym dachu, wbrew sile. Zacząłem walczyć sam ze sobą o kawałek dachu.

Budzę się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz