Aspekt 18

Post w dziale:

Od trzeciej w nocy, postanowiłem ponownie osiągnąć OB. Początkowa etap osiągnąłem stosunkowo łatwo. Doszedłem do wibracji. Wyczułem niemal unoszenie się własnego ciała, choć leżałem w łóżku. I oto co przeżyłem.

Ekstaza, walka, gniew, lęk.

Zobaczyłem teren przypominający przestrzeń pustynną, gdzie nie gdzie tylko widać zielone połacie trawiaste. Widzę własne ciało pierwszy raz w tego typu wizjach. Ono rośnie, jest coraz większe. Jestem coraz wyższy. Unoszę się lekko i frunę to nad dziką powierzchnią, to nad drogą opadającą w dół. Unoszę się zwiększając szybkość. Widzę jakiegoś mężczyznę lecącego nad drogą. Doganiam go, jakby ścigając się z nim. Wyprzedzam go odczuwając niesamowitą ekstazę, niesamowite uniesienie.

Sceneria nagle się zmienia. Jestem w pomieszczeniu, gdzie jest parę osób. Jestem bardzo zdenerwowany. Bardzo żywiołowo rozmawiam z nimi. Pomieszczenie posiada nietypowe okna takie, jakby to była oficyna. Czuję stale rosnący lęk, zagrożenie jak i zdenerwowanie. Nagle osoby rozmawiające nie zauważają, że w oknie pojawia się monstrum. Kształtem przypomina gruszkę, koloru brudno piaskowego i żółtego. Posiada na sobie jakieś dziwne plamy. To monstrum wskakuje do wnętrza pomieszczenia przez okno. Ja krzyczę na ludzi wewnątrz, wręcz wrzeszczę – by uciekały z pomieszczenia. Sam z przerażeniem bronię się przed monstrum, jednak staje się coś dziwnego. W oknie ukazuje się drugie monstrum. Otwiera swoją paszczę, ogromną. Widzę rzędy długich, szpiczastych zębów. I chwyta w nią to monstrum wewnątrz pomieszczenia – wyciągając je zeń na zewnątrz. Moje zdenerwowanie jak i przerażenie jest ogromne. Jednak oprócz tego odczuwam coś na kształt zaskoczenia, zdziwienia – jakiejś dziwnej wdzięczności iż ten drugi nie atakował Mnie i ludzi ze Mną, ale wręcz przeciwnie obronił Nas przed tym pierwszym monstrum. Bardzo martwię się o tych innych ludzi co byli ze Mną.

Budzę się. Jest godzina niemal siódma rano.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz