Aspekt 19
Ten zaczyna się od jakiejś sytuacji. Chodziło coś co dokonanie jakiejś wielkiej rzeczy, gdyż wraz z innym mężczyzną otrzymałem nagrodę w postaci przeźroczystego, dużego prostokąta. Coś w rodzaju trofeum, uhonorowania. Na nim to pięknie wygrawerowano opis tego, za co owa nagroda jest przydzielona. No i oba imiona Moje i imię Jacek.
Sytuacja się zmienia. Znajduję się na wielkim dworcu. Ogromne wysokie przestrzenie, bardzo zimne, kamienne. Po lewej stronie widzę pas torów dla pociągów. Jednak nie na tym się skupiłem. Widzę wspaniałe kamienne podłogi, bardzo połyskujące. Wielkie słupy kamienne, stojące po obu stronach kamiennych przestrzeni. Wiem dobrze że to dworzec. Co parę metrów stały dworcowe piękne ławy. Wyginane z czarnego metalu, pokryte drewnianymi szczeblami poziomo. Ich kolor był niemal bursztynowy – bardzo intensywny.
Widzę siebie w ubraniu. Co do górnej części nie jestem pewien, czy to bluza, sweter, czy marynarka. Natomiast widzę z daleka siebie jakby w uniformie. Miał kolor ciemno siwy. Jestem na początku tej dworcowej przestrzeni, i zaczynam się unosić. Sprawia mi to wielką radość. Zaskoczenie, zaciekawienie tym iż się unoszę gdzieś znikają. Te odczucia nie mają znaczenia. Odczuwam ogromną radość, niemal ekstazę faktem, iż unoszę się nad kamienną powierzchnią podłogi dworca. Wreszcie umiem kierować tą umiejętnością. Tak się wydaje, jakby sterował tym co czynię. Unosząc się, moje ciało nie jest w pozycji pionowej. Jestem w pozycji pionowej z lekko wyprężoną klatką piersiową do przodu. Nogi widzę lekko z tyłu własnego torsu. Wolno unoszę się posuwając się wzdłuż ogromnej dworcowej przestrzeni. Czerpię z tego niesamowitą satysfakcję i zadowolenie. Nie odczuwam lęku, ani zagrożenia. Posuwając się tak wzdłuż w powietrzu, mijam na jednej z ław młodego mężczyznę, albo raczej chłopca. Mijając go spostrzegam, że jego głowa kieruje się idealnie z Moim poruszającym się ciałem. Dochodzi do Mnie fakt, iż on może Mnie widzieć. Zdumiony tym faktem – przy końcu dworcowej przestrzeni zawracam, czyniąc jeszcze jedną rundę. Trudno powiedzieć, czy chciałem się nieco popisać przed nim (tym chłopcem), tym że latam i w jaki sposób to czynię, że umiem sobie z tym dać radę. Czy powodem Mojego nawrócenia w locie, była chęć sprawdzenia, czy on rzeczywiście Mnie widzi. Niemniej wykonuję ten nawrót i znowu niemal z gracją przepływam przed nim. I tym razem on wydaje się Mnie obserwować.
Zawracam ponownie, zatrzymuję się już stojąc na nogach koło niego. Spostrzegam, iż on ma na sobie zbyt długie spodnie. Pokazuje Mi ten fakt, iż prosi o pomoc. Prosi, bym coś z tym zrobił. Obaj udajemy się do jakiegoś mniejszego pomieszczenia. Nie widzę dokładnie jak to czynię, jednak ot tak „at hoc” podaję mu inne spodnie. Mają inny kolor od tego, jaki on miał. On jest zadowolony. Wychodzimy z pomieszczenia.
Zmiana scenerii. Znajduję się w pociągu. Pociąg jedzie. Odczuwam lekką konsternację tym faktem, ale nie zaniepokojenie. Bardziej zaciekawienie tym gdzie jadę. I nagle spostrzegam w oknie wagonu, iż za nim widzę domy i na nich napisy w języku niemieckim. Zaczynam odczuwać niepokój, zakłopotanie. Pojawia się myśl, co zrobię jak wejdą kontrolerzy, a Ja nie mam biletu. I nawet nie wiem, dal czego jadę do Niemiec. No i naturalnie pojawiają się kontrolerzy w ciemno-zielonych uniformach. Żądają biletu. Ja go nie mając, zastawiam się tym, iż jestem tu z uwagi na przydzieloną nagrodę. Ona jest w innym przedziale. Zatem oni wraz ze Mną udają się do tego przedziały, z zamiarem sprawdzenia tego faktu. Odnajduję w spół nagrodzonego ze Mną mężczyznę imieniem Jacek. Proszę go o tę nagrodę. On podaje Mi owy przeźroczysty prostokąt – Nasze trofeum – jednak Ja czytając, nie widzę tam Mego imienia. Jest tylko imię „JACEK”.
Budzę się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz