21 kwietnia 2014 r.
Dzisiejszy dzień poświęciłem odwiedzinom u Mamy. Fakt ten traktowałem jako priorytet ponad faktem świąt wielkanocnych. Będąc w Jej towarzystwie dostąpiłem refleksji, iż odczuwam nie tylko radość z faktu spotkania, przebywania z kobietą, która jest mi tak droga. Jednak odczułem coś na kształt żalu do losu za to, iż ta najdroższa mi kobieta gaśnie.
Powolutku chyli się do zasłużonego odpoczynku. Mówię tu o Jej ciele fizycznym. To ono nosi Jej nieśmiertelną Istotę dając Jej możliwość doświadczania posiadanej idealności.
Spoglądając taktownie na moją ukochaną Mamę, odczuwam nie tylko żal lecz i wielki szacunek dla tej tak kruchej kobiety. Przygarbionej ciężarem życia, niezrozumianej przez wielu, poniewieranej przez nieżyjącego męża ( za jego życia ), nie szanowanej przez Jej syna.
Zdaję sobie sprawę z tego, iż przez to, że ogromnie Ją kocham synowską miłością będę ogromnie cierpiał z powodu Jej odejścia. Jednak posiadając tak wiele wiedzy, której posiadanie długo nie będzie dane spowoduje, iż będę ufał w Jej dalszą drogę. Będę wiedział, iż moja fizyczna Mama – a Istota nieśmiertelna w Jej ciele, wreszcie będzie szczęśliwa. Gdyż powróci do „Domu” skąd przybyła tu na tę planetę zwaną Ziemia. Zakończy tę część swej sztuki, zwanej „życiem własnym”, by być może zacząć następny etap „Własnego Rozwoju”.
Tylko dlaczego Mnie to nie pociesza? Dlaczego czuję, iż zostanę w części osamotniony. I wiem, iż tej pustki nic nie zapełni. Uświadomiłem sobie, iż kocham Cię Mamo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz