21 kwietnia 2014 r.
Dzisiejszego poranka ponownie zagłębiłem się na dłuższą chwilę w opowieści Wiliama Whornton’a. Uwielbiam tego Pisarza. Wciąż mój wzrok przyciągają niesamowite promienie słońca wpadające do naszej sypialni. Po ich wpływem, wszystko w jakiś szczególny sposób zmienia swoją barwę. Kolory wokół stają się przyjmować złocisty odcień.
Niespokojnie dzisiaj spałem. Co i rusz pojawiały się w mym śnie jakieś zlepki różnych miejsc, wizerunki ludzi, dziwne sytuacje. To sprawiło, iż byłem szarpany emocjami płynącymi z każdej z nich. To nie przydało mi wypoczynku, i nie uspokoiło mego wewnętrznego „Ja”, które wciąż pragnie poznawać i doświadczać.
Dzisiejszego dnia mam zaplanowane odwiedziny u swej Mamy. To kobieta mająca siedemdziesiąt siedem lat. Odczuwam wielkie ciepło gdy widzę w Jej oczach radość i zadowolenie z naszych odwiedzin. Zatem jadę z żoną z nadzieją, iż pogoda dopisze i czas spędzony z tak bliską mi Osobą, będzie dla mnie wartościowym czasem – zważywszy na fakt, iż z uwagi na wiek Mamy, każda chwila spędzona w Jej towarzystwie, jest coraz cenniejsza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz