Aspekt 31
Przestrzeń w jakiej się znajduję, to żadne fizyczne miejsce. Co odczuwam to wibrujące powietrze. Dokładnie jak na początku jestem widzem, czyli obserwatorem tego co się dzieje, doskonale słyszę i odczuwam. Jednak jestem również Istotą na planie mej wizji. Widzę siebie jakby w powietrzu. Nie stoję na niczym stałym w sensie: ziemia, podłoże – nic. W jakiejś oddali ode mnie powietrze wibruje, tworząc lekkie kłęby czegoś co przypomina chmury, dym, kłębiącą się mgłę. Mam na sobie takiż sam ubiór, jak owe trzy Istoty z poprzednich wizji z tą różnicą, iż barwa szat jest jakby jaśniejsza. Odczuwam powiew wprost na mnie, co powoduje iż dolne poły mej szaty unoszą się lekko ku tyłowi i górze. Moje rękawy są szerokie, proste. Jestem nad wyraz wysoką Istotą. Odczuwam jakby lekki szum – fonicznie – wibracja powietrza się wzmaga. Unoszę dłonie do przodu w geście jakby przywitania, gościny, przyjęcia, Jedności. Podczas unoszenia ramion widzę ukazujące się, rozłożyste skrzydła, które unosząc się do góry, zakrzywiają się ku memu przodowi tak, jakbym chciał stworzyć z nich osłonę. To moje skrzydła. Były ogromne i niesamowicie białe. Przede mną jest takaż sama Istota – stojąca do mnie przodem. Stoi przede mną w odległości kilku kroków. Ubrana w takich samych szatach, wykonująca podobne czynności ramionami, które ja wykonuję. U tej Istoty również ukazują się skrzydła, które unoszą się w górę zaginając, kierując się ku przodowi. Wygląda to tak, jakby obie Istoty chciały utworzyć osłonę dla siebie na przemian. Tak jakby obie Istoty chciały siebie chronić, ochraniać, bronić. Gdy Ich skrzydła unosiły się ku górze i kierowały się ku przodowi, Ich dłonie odwrócone były na zewnątrz tak, jakby broniły, odpychały, bądź chciały coś nie dopuścić do wnętrza kręgu, przestrzeni, która się tworzyła przez otaczające ramiona i skrzydła. Zdumiewające jest to, iż doskonale odczuwałem, wiedziałem, iż Istotą z lewej strony przed mną – obserwatorem – jestem Ja Sam, a z drugiej ktoś, kogo bardzo dobrze znam, jestem z tą Istotą całkowicie związany Duchowo. Gdy w pierwszym odruchu podnoszę oba ramiona ku górze, Istota z naprzeciwka zbliża się do Mnie nie w sposób ludzki, czyli wykonując kroki – lecz sunie, przemieszcza się w powietrzu.
I dokładnie w tym samym momencie otrzymałem informację – słyszę męski głos:
„Chrońcie się nawzajem. Pomagajcie sobie bo kroczycie tą samą Drogą. Opiekujcie się Sobą, gdyż należycie do Opiekunów i nimi jesteście.”
W momencie uniesienia skrzydeł przez te dwie Istoty, przestrzeń blisko Nich zaczęła jaśnieć. Ich twarze pulsowały jasnością. Odczuwałem ogromną więź z Istotą będącą przede mną. Odczuwałem poczucie Jedności Duchowej, nierozerwalną siłę wewnętrznej Miłości, która nie dostępna jest tu i teraz na Ziemi w świecie fizycznym. Nie da się opisać językiem ludzkim tego co odczuwałem w tamtej chwili.
Przebudziłem się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz