Milczenie nie zawsze jest złotem.

Post w dziale:

Od wielu lat utarło się stare powiedzenie, iż: „Milczenie jest złotem”. Zapewne to stare powiedzenie ma wiele mądrości, lecz czy faktycznie jest przysłowiowym „złotem”? Czy można / powinno się taką „dewizę” stosować za każdym razem w sytuacjach, które niesie codzienność? Nie sądzę. Tak zastanawiam się, co takiego dobrego niesie: milczenie, przemilczanie, iż aż staje się „złotem”? Czemu to swoiste bierne zachowanie się człowieka wobec innego człowieka jest tak pozytywne?

Analizując. Faktycznie są sytuacje, w których przypuszczalnie „lepszym / pozytywnym” posunięciem w sytuacji jest owe milczenie. Taką sytuacją może być: nie wypowiadanie się zbyt pochopne na temat czyjeś Osoby. Wtedy milczymy, gdyż wypowiadając własną opinię można się mylić, bądź wyrazić własne zdanie które niekoniecznie będzie zdaniem owej Osoby, na której temat się chcę wypowiedzieć. Ten przykład mogę zrozumieć. Można milczeć / przemilczeć, gdy trudna sytuacja życiowa stawia przed Osobą takie wyzwania, iż jasno informować o czymś jeszcze gorszym, byłoby nieludzkie. Lecz tu są już zdania podzielone. Bo czy powiedzieć komuś, iż ten umiera i nie ma szans na ratunek? Milczeć – czy mówić? Tu raczej decyzja nie zależy od jednej strony, lecz od obu stron. Rozwagi również wymagają sytuacje zawodowe, które są bardzo złożonymi kwestiami. Tu milczeć – czy też nie – staje na straży własnego bezpieczeństwa zawodowego. Lecz i tu czasami trudno zrozumieć milczenie tam, gdzie winny paść słowa. To tylko niektóre z sytuacji życiowych, jakie niesie codzienność.

Sytuacja staje się już nie bardzo jasna. Lecz mnie bardziej interesuje inna kwestia. Mianowicie tak zastanawiam się, czemu ludzie nie umieją rozmawiać o tym, co czują, co doznają. Wielokroć spotykam się z chwilą, gdy aż się prosi rzec to czy owo na temat własnych emocji, a tu nagle ucieczka w milczenie i…. zmiana tematu. Poniekąd rozumiem, iż motywem takiego postępowania może być wewnętrzna blokada, mentalne zadanie by nie pokazywać własnych słabości, własnych uczuć. Jak to się mówi, grać rolę „macho”. Tak również można. Tylko po co? Przecież odgrywając przysłowiowego „twardziela”, okłamujemy sami siebie. Czy to ja? Czy twardziel którego gram? Niektórzy się wręcz wstydzą mówić o własnych uczuciach, odczuciach – gdyż to krępujące, wstydliwe. A ja się pytam, czy wstydem jest cokolwiek odczuwać i umieć to określić? Czy może większym wstydem jest nic nie czuć? Grać mechaniczną lalkę ze sklepowej wystawy? Warto się nad tym zastanowić.

Wiele moich rozważań biegnie w kierunku szczególnych mentalnych więzi między ludzkich. Jak tu się ma owy „złoty środek w postaci milczenia”? Ktoś może powiedzieć, i ma do tego pełne prawo, iż po co uzewnętrzniać własne odczucia, uczucia, czy doznania emocjonalne. To takie osobiste. Ma do tego prawo. Tylko jak to się ma do szczególnych więzi mentalnych międzyludzkich? Tak zastanawiam się. Owe mentalne szczególne więzi między ludzkie – mam tu na myśli: Przyjaźń między dwojgiem ludzi. Ową niewidzialną więź emocjonalną dwojga. Jak w tej kwestii ma się owe „milczenie”? W moim odczuciu nie bardzo jest odpowiednie. Analizując. Szczególna więź emocjonalna / mentalna, jaką jest na ten przykład Przyjaźń, (mówię tu o tej Poważnej, Prawdziwej Przyjaźni przez duże „P”), na czym owa więź polega? Co jest jej podstawą, sednem?

Ano w tego typu więzi podstawą jest: zaufanie, szczerość, uczciwość, czystość intencji, lojalność, poczucie emocjonalnej Jedności, troska, empatia, zrozumienie, cierpliwość, pamięć, poczucie więzi. Te wszystkie cechy wyzwalają jeszcze inne doznania, jeśli są spełnione oczywiście. Mówię tu o: ciągłej tęsknocie za Przyjacielem. Mówię tu o ciągłej potrzebie kontaktu. Mówię tu o odczuwaniu ciągłego osamotnienia, gdy owy kontakt jest zbyt długi. Patrząc przez pryzmat tych faktów, jak się ma owe „milczenie jest złotem”, lub „milczenie jest w cenie” – takie powiedzenie również słyszałem. Czy w takich sytuacjach wybór milczenia jest właściwym podejściem / właściwą decyzją? Nie, nie sądzę. Rozwagą jest nie wybiegać własnymi słowami w kwestiach, w których nie do końca jest się pewnym własnych odczuć, lub jeśli nie do końca rozumiemy daną sytuację. To są wyjątki, co do których mogę się przymierzyć i z nimi zgodzić. W tedy niejako odkładam słowa, a w zamian ruszam w rozwagę, mądrość, i analizę. Jednak jeśli wymienione przeze mnie cechy owej szczególnej więzi, jaką jest Prawdziwa Przyjaźń są spełnione w pełni, to jak do tego ma się „milczenie / przemilczanie / uniki od odpowiedzi?

Kiedyś słyszałem mądrość, która uwięzła mi w umyśle. A mianowicie, cytuję: „Prawdziwa Przyjaźń jest jak lustro – gdy przed nim staniesz, zobaczyć swego Prawdziwego Przyjaciela”. To chyba najfajniejsze z mądrości, bo oddaje to, co ja osobiście chciałbym tu powiedzieć. Chodzi mi o to, iż jeśli obie strony są pewne, są sobie oddane w Przyjaźni (bo o tym mówię), to jakim problemem są słowa? Naturalnie mądrość kolejna mówi, cytuję: „W Prawdziwej Przyjaźni Czyny idą przed słowami.” Tak, i ja się z tym również zgadzam. Jednak ileż można uniknąć nieporozumień, niedomówień i innych nieciekawych sytuacji, odważnie stawiając pytania i słysząc szczere odpowiedzi? Ileż wspaniałych doznań płynie ze słów, które potwierdzają istnienie owej wspaniałej więzi jaką jest Przyjaźń. Ileż wewnętrznej radości i spokoju wewnętrznego płynie ze słów Prawdziwego Przyjaciela. Czy w takim wypadku jest miejsce na skrępowanie, nieufność, niepewność?

Zatem milczenie nie zawsze jest odpowiednim sposobem na trafną decyzję. Nie zawsze jest ową odpowiedzią. W wielu przypadkach miast przynosić bezpieczeństwo, spokój, mniejsze zło – przynosi odwrotny skutek. W moim doczuciu rozwaga jest królową mądrości, lecz tam gdzie jest szczególna więź emocjonalna / mentalna, czyli Prawdziwa Przyjaźń na ten przykład, milczenie nie jest dobrym sposobem na jej potwierdzenie. Tu czyny i słowa współgrają ze sobą nawzajem, gdyż nie ma żadnych wątpliwości, nieufności, czy nieporozumień. Każda cecha, jaka płynie z Prawdziwych Przyjaciół jest przeciwieństwem milczenia. Warto się nad tym zastanowić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz