Oczekiwania a rzeczywistość

Post w dziale:

Jednym z aspektów moich rozważań, interesujących mnie tematów jest zagadnienie „Oczekiwania” a „rzeczywistość”. Naturalnie nie podejmuję tematu li tylko dla pustego rozważania – taki cel byłby dla mnie pustym straconym czasem. Moje zainteresowanie tematem wiąże się ściśle, ze stworzeniem własnego poglądu w tym temacie. W efekcie uzyskam wiedzę własną, a nie tę płynącą z „gotowych szablonów” gotowych tez. Takowe mnie nie interesują, gdyż nie są wynikiem moich samodzielnych przemyśleń.

Czym dla mnie są owe „moje własne oczekiwania” a czym jest „moja własna rzeczywistość”. Uważam, iż to są dwa całkowicie odrębne tematy. To jakby zaliczyć każdy z nich do innego świata, innej sfery myślowej, pojęciowej. Zdefiniować pojęcie „Własne Oczekiwania”, należałoby spojrzeć wpierw na własny obraz, wizerunek własnego wnętrza. Jedynie ja, będąc znawcą własnego wnętrza, posiadając w tym względzie najgłębszy osąd własnych poglądów – wiem jakie są owe moje własne oczekiwania. Niemniej własne oczekiwania to jedynie gotowy efekt, następstwo, objaw całej sfery zagadnień własnej osoby, własnego wnętrza. Cała masa przemyśleń, rozważań, odniesień i doznań tworzy w każdym wytyczonym przeze mnie temacie, aspekcie życia owe własne oczekiwania. Czy są one faktem? Tak bym mógł rzec, lecz jedynie w odniesieniu do własnych poglądów, własnych wniosków. Nie są one faktem dokonanym, namacalnym – a jedynie faktem osobistego procesu myślowego – efektem dogłębnych rozważań, zbliżonym do własnego wewnętrznego wizerunku.

Czy moje własne oczekiwania, mogłyby być faktem dokonanym w rzeczywistości? To zależy od wielu kwestii istniejących w moim otoczeniu. Czy mogłyby zaistnieć, spełnić się, urzeczywistnić tu i teraz? Moim zdaniem tu trzeba dogłębnie zrozumieć, czym jest rzeczywistość tu i teraz w tym świecie fizycznym. Zatem czym jest rzeczywistość? Dość długo zastanawiałem się nad tym, jak określić definicję owej rzeczywistości. Bardzo szybko doszedłem do wniosku, iż nie ma sensu zastanawiać się nad ogólnym zagadnieniem rzeczywistości. Zatem osobiście skoncentrowałem się na - jakby to rzecz – dość wąskim wycinku rzeczywistości, czyli: „mojej własnej”. Posługując się tu zwrotem „mojej własnej”, nie mam na myśli tej stworzonej przeze mnie osobiście, lecz mam na myśli obręb rzeczywistości zaistniałej li tylko w moim otoczeniu.

Zdaję sobie z tego sprawę, iż ta moja własna rzeczywistość jest wielką zmienną – pulsującym zbiorem zdarzeń, faktów i przewijających się w moim obrębie ludzi. Niemniej owa rzeczywistość w ramach której prowadzę rozważania, jest li tylko niezależnym zbiorem faktów abstrahującym od moich własnych oczekiwań. Należałoby pójść dalej w określeniu owej rzeczywistości. Uważam że jest to zbiór rzeczywistości własnych każdej z Osób w niej istniejących – jedynie oscylujących w obrębie mojej osoby. I takie określenie zaistnieje względem każdej istniejącej w mojej rzeczywistości Osoby, iż to ja jestem jedynie Osobą oscylującą w obrębie każdej z Osób tej rzeczywistości. Ważkim aspektem do rozważań, gdzie najwyraźniej widać oddziaływanie, cel moich oczekiwań jest strefa wspólna. Czyli ta moja przestrzeń bytowania, która w jakimkolwiek sensie łączy się z przestrzenią bytowania każdej z tych Osób. I to co do tej strefy wspólnej - można by rzec - moje własne oczekiwania mają swoje odniesienie.

Lecz czy moje własne oczekiwania są rzeczywistością? Jak się mają te dwa pojęcia do siebie? Czy mógłbym się oprzeć na własnych oczekiwaniach, jak na przysłowiowym fakcie? Uważam, iż moje oczekiwania – acz założywszy naturalnie, iż są one dogłębnie przemyślane, ukształtowane, rozważne – w żadnym wypadku nie mogą być faktem rzeczywistym, a jedynie tłem, wytyczną, wskaźnikiem do własnych osobistych działań w każdym względzie własnego życia tu i teraz. To jakby mieć własne drogowskazy, tablice informacyjne, własne prawdy i tezy, motywujące do działania – a raczej wskazujące ich efektywność by zbliżyć się do własnych oczekiwań. Wszystko jest w porządku, jeśli rozumiem tę różnicę pomiędzy oczekiwaniami własnymi a rzeczywistością i ją rozumiem w stu procentach. Wynika to z tego, iż to właśnie z tego zrozumienia określam własne wskaźniki zbliżone do własnej oceny faktów, do ideału.

Co jeśli zdarzyłoby się tak, iż ta różnica między własnym oczekiwaniem a rzeczywistością ulegnie zatarciu, poprzez jej nierozsądną interpretację, bądź w prostej linii niezrozumienie? To narazić może na wiele negatywnych odniesień. Mówię tu o takich odczuciach jak: rozczarowanie, żal, krzywda, cierpienie, depresja, niezrozumienie, wyalienowanie itd. To niezbyt przyjemne odczucia. Tak właśnie się dzieje, gdy pomyliłbym własne oczekiwania z rzeczywistością – które w żadnym wypadku nią (rzeczywistością) nie są. I to dlatego tak ważny jest dialog a nie monolog. To co niesie rzeczywistość to jedno, a co sam oczekuję to drugie. Zrozumiałem to i doświadczam tego każdego dnia. Dokonując jakichkolwiek wyborów w jakichkolwiek aspektach własnego życia – własne oczekiwania są na pierwszym miejscu. Jednak życie to nie koncert życzeń. Często boleśnie się doświadczam rozczarowania, żalu, cierpienia li tylko dlatego, iż oczekiwałem – posiadałem gotowy obraz danej sytuacji, Osoby, zdarzenia. Jakby do tego nie podejść z góry jest to kwestią przegraną, gdyż rzeczywistość to nie lustrzane odbicie. Często zderzenie z rzeczywistością jest bardzo bolesne. Tyle że do kogo wtedy można mieć pretensje? Do kogo skierować zażalenie? Zatem warto posiąść umiejętność rozgraniczenia własnych oczekiwań od rzeczywistości. Innymi słowy można dążyć do bardzo zbliżonego efektu do moich oczekiwań, lecz nigdy nie osiągnę w pełni tego, co oczekuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz