Rozmowa to nie tylko słowa, zdania…
Już dawno zrozumiałem, iż milczenie nie zawsze jest najlepszym wyjściem z sytuacji. Prawdę mówiąc, zupełnie nie uważam, iż milczenie miałoby być lepszym wyjściem w sytuacji niż rozmowa. Zawsze uważałem rozmowę za najlepszy sposób, by w najtrafniej wyrazić to, co właśnie w danej chwili czuję, bądź to co chciałbym w danej chwili powiedzieć. Wiem, iż w życiu ta zasada nie jest często stosowana. W codzienności człowieka dorosłego, najczęściej unika się rozmów, lub co najmniej ogranicza się ich częstotliwość. Myślę, że to błąd.
Moim zdaniem rozmowa – nie jakieś tam zwykłe - jak to się zwykło mówić „pogaduchy” – lecz rozmowa na konkretny temat jest czynnikiem likwidującym stres. To właśnie przez jej wpływ, uniknąć można: napięć, nieporozumień, niedomówień. To czynnik porozumienia, bądź szukania sposobów na porozumienie, bądź zrozumienie. Uważam, iż to właśnie rozmowa jest tym niezbędnym kontaktem między ludzkim, który winien zaistnieć w równym stopniu jak oddychanie. Milczenie jest dobre tam, gdzie wymagany jest: takt, dyskrecja. Gdzie sytuacja wymaga zastosowania jak ja to nazywam tzw. „tematu w studnię”, czyli to co do mnie płynie, nie wydostaje się poza moje usta, czy uszy. To zasada która jest dla mnie cenną zasadą, i niezmiernie ważną.
Jednakże rozmowa, czyli słowa a raczej całe zdania wypowiadane przez ludzi, to nie tylko foniczne układy głosek, spółgłosek, czy sylab. Od mementu kiedy dokonywały się u mnie zmiany we własnym Rozwoju Duchowym, zmieniła się również moja percepcja odbioru wypowiadanych w moim kierunku słów, zdań, rozmów. Mało! Zmieniła się całkowicie moja percepcja odbioru obrazu ludzi. Umiejętność odczytywania nie jednej linii komunikacji, jaką rozmowa – to jedno. Lecz ja posiadłem umiejętność odczytywania fali emocjonalnej płynącej wraz z wypowiadanymi zdaniami. Dodając do tego jeszcze Osobę, jak i Jej powiązanie z moją własną Osobą w jakikolwiek sposób – to daje emocjonalny / mentalny obraz danej Osoby ze mną rozmawiającej.
Mówiąc szczerze to bardzo cenna umiejętność, lecz i bardzo trudna. Wymaga ona wielkiego wyczucia, ale i ogromnej intuicji wewnętrznej. Umiejętność chwytania fali emocjonalnej danej wypowiedzi, daje możliwość wyczucia, czy dana informacja, zdanie, zwrot jest dla mnie korzystne emocjonalnie / mentalnie / Duchowo. Jeśli posiada się taką umiejętność, wyczuwa się wiele kwestii, sekwencji, mogących wiele powiedzieć mi / dać mi wiele informacji na temat rozmawiającej ze mną Osoby a ściślej mówiąc daje mi obraz intencji tej Osoby w stosunku do mnie. Ta umiejętność poza wieloma informacjami, daje też coś jeszcze. Mianowicie ogromny ładunek informacji, emocji – które pozostają wewnątrz mnie.
Owe informacje uzyskane nie są w żadnym wypadku do przekazania. Trudno nawet jest opisać, jak zaskakujące emocje można odczytać po odbiorze rozmowy z daną Osobą. Dla mnie niekiedy daje to zdumiewające efekty, gdyż dość często obraz Osoby rozmawiającej ze mną, widziany przez pryzmat znajomości, wizji, czy rozmowy – w odbiorze emocjonalnym niesie zgoła całkowicie odmienny obraz. Umiejętność ta jest dość trudną, gdyż najczęściej tam gdzie winienem odbierać potwierdzenie w ocenie, tam dość często natrafiam na: rozczarowanie, pomyłkę, niedosyt, nieszczerość. Często odbieram: obłudę, hipokryzję, fałsz, przekłamywanie, bądź zwyczajne kłamstwa. To wyzwala we mnie bardzo wiele negatywnych, wręcz przygnębiających odniesień.
Myślę, że w większości przypadków ludzie nawet nie zastanawiają się nad tym: co mówią, w jaki sposób mówią. Trudno jest o tym mówić, gdyż w żaden sposób nie da się tego przekazać danej Osobie, gdyż z psychologicznego punktu zaraz usłyszę zaprzeczenie. Czego efektem najczęściej będzie stres, sprzeczka, czy w najlepszym razie niesmak. Dla mnie ta umiejętność odczytywania fal emocjonalnych / mentalnych – owej energii płynącej z wypowiadanych zdań, jak i ich tonacji – dla mnie jest to zbiór cennych informacji. Pewne informacje skłaniają mnie do wniosku – uważaj! Inne dają mi przekaz – niejasność! Inne – trzymaj się z daleka! A jeszcze inne – możesz zaufać, lecz… Te wszystkie informacje o różnych odniesieniach, mają jeden wpływ na mnie samego. W jakiś dziwny sposób unikam pomyłek. Rzadko się mylę jeśli chodzi o ludzi, lecz owe własne wnioski pozostawiam samemu sobie. Nie jest to zasób wiedzy, który mógłbym przeznaczyć dla uszu innych ludzi.
Niemniej ta wiedza uzyskana z umiejętności odczytywania fal emocjonalnych / mentalnych Osoby mówiącej do mnie / rozmawiającej ze mną – daje mi możliwość nie tylko identyfikację danej Osoby i jej intencji w stosunku do mnie, lecz daje mi również możliwość odpowiedniego działania, odpowiedniej rozmowy, zachowania, decydowania. Inną kwestią jest fakt, iż owy odczyt – owa umiejętność, którą posiadłem i która daje mi tak wiele informacji cennych – nie jest możliwa do wyłączenia. Raz uruchomiona poprzez własny Rozwój Duchowy, działa stale bez względu na to, czy tego chciałbym, czy tego nie chcę. Działa wobec każdej Osoby ze mną rozmawiającej, bez względu na to, czy to jest Osoba dla mnie całkowicie obojętna, czy też kiedy jest to Osoba dla mnie w jakimś sensie nieobojętna.
I tu zaczyna się „problem”. Piszę „problem” w cudzysłowie, gdyż bardzo często to co do mnie płynie z zasobu tej wiedzy, nie jest dla mnie miłe do uniesienia. Zdaję sobie z tego sprawę iż jako idealista, trudno zaaklimatyzować się w świecie, gdzie ideałów nie ma – to jedno. Z tego powodu wyznaję zasadę, iż albo coś jest dobre w całości, albo nie. Nie ma dobroci w części. Albo coś cenię w całości, albo nie – gdyż w części się nie da – to drugie. Zatem, jak podejść do tematu rozbieżności słów, zdań – a czynów. Jak podejść do rozbieżności, gdy słowa pokazuję jedno, a niesiona z nich fala emocjonalna / mentalna pokazuje zupełnie co innego? Emocje stąd płynące są czasem trudne do uniesienia. Stąd odczuwam często: smutek, samotność, rozczarowanie. Czasami zwątpienie, poczucie pomyłki. To bardzo bolesne doznania jeśli odnoszą się do tematu, który jest dla mnie bardzo ważny.
W moim odczuciu słowa, zdania, jak i ich tonacja, przekaz – winny płynąć w harmonii z intencją, emocjonalnym przekazem. Zatem jeśli odczuwam miłość – wszystko co ze mnie wypływa, będzie z nią związane. Jeśli odczuwam Przyjaźń – wszystko co ze mnie wypływa, będzie nią zabarwione, jeśli odczuwam obojętność – nie pokazuję żadnych emocji, idąc dalej. Jeśli cenię – to cenię. Jeśli szanuję – to szanuję. Jeśli kocham – to kocham. Jeśli odczuwam więź, Jedność – to to pokazuję. Nie sądzę, iż zaistnienie tu dwuznaczności dałoby mi wewnętrzny spokój, własną harmonię z własnym Duchem, własną Istotą wewnętrzną, nieśmiertelną – nie sądzę. Nie umiem modyfikować własnych odczuć pod wpływem kwestii wpływu ludzi z zewnątrz. Mam tu na myśli, iż to co jest dla mnie cenne, ukrywałbym przed ludźmi li tylko dlatego, iż najczęściej to co jest dla ludzi – jako ogółu – nieznane, niezrozumiałe, niepojęte – będzie z góry krytykowane.
Reasumując, człowiek ma prawo do własnych decyzji, lecz często sam gmatwa się w zależności ludzkie, które mają nań wielki wpływ – a nie powinny. Dlaczego? Gdyż moja strona prywatna mego życia / mej Osoby – to li tylko moja sprawa, nienaruszalne dla ogółu. To jak nienaruszalny świat, który jest jedynie dostępny temu, komu w szczególności ufam – a to wielki i rzadki przywilej mego wnętrza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz